Mapa strony
Ciekawe linki
Akutalności
Kampania społecznościowa WMAE Sp. z o.o. "Nie truj bez sensu"
2019-12-11 08:57:51

Warmińsko-mazurska Agencja Energetyczna przestrzega:
NIE KARMIĆ SMOGU!

Odkrywanie Ameryki

Coś ci stuka w aucie? A jaki to kłopot – podkręć głośniej radio! Ta prosta recepta pewnego mechanika samochodowego sprawdza się w wielu dziedzinach naszego życia. Jest problem? To trzeba zwołać naradę, powołać komisję, przedyskutować, wymyślić pakiet wykrętów i wymówek, zagadać temat na śmierć. Może zniknie?
Takie podejście do trudnych zagadnień to nie tylko polska specjalność. Ale już polską specjalnością – przy szukaniu rozwiązań i sposobów – jest każdorazowe odkrywanie Ameryki. Choć wystarczyłoby sięgnąć po rozwiązania i sposoby, które już ktoś na świecie wymyślił, zastosował i sprawdził. Jak choćby w przypadku smogu.
Czterdzieści lat temu po raz pierwszy uczone głowy z całego świata debatowały nad problemem zanieczyszczonego powietrza i degradacji środowiska. Było straszenie, apele, deklaracje. Niektóre państwa potraktowały temat poważnie, inne mniej, a jeszcze inne schowały głowy w piasek. W Polsce smog nie istniał, to było zmartwienie wysoko uprzemysłowionych krajów, zepsutych do szpiku kości i oddychających zepsutym (dobrze im tak!) powietrzem. Dziś już wiemy, że problem jest, smog odmieniamy przez wszystkie przypadki i próbujemy – bez większego powodzenia – znaleźć na niego sposób.
Pierwszy raz o zabójczym zjawisku świat usłyszal sześćdziesiąt siedem lat temu. Nad Londynem przez kilka grudniowych dni wisiała czarna, gęsta mgła. Tylko przez pierwsze cztery dni na ostrą niewydolność oddechową zmarło cztery tysiące londyńczyków. Późniejsze badania mówią jednak nawet o dwunastu tysiącach osób, które od grudnia 1952 r. do marca 1953 roku umarły wskutek zanieczyszczenia powietrza. Brytyjskie władze nie zlekceważyly problemu. Dwa lata później uchwalono specjalne przepisy dla Londynu, a w 1956 r. ogólnobrytyjską ustawę o czystym powietrzu. W wielu miastach zakazano po prostu palenia węglem, zarządzono także wyprowadzenie poza ich granice elektrowni. Nakazano również podwyższyć kominy. Ale całkowity zakaz używania małych pieców węglowych wprowadzono dopiero pod koniec lat 90. Na początku XXI wieku władze zabrały się za transport drogowy. Za wjazd do centrum Londynu trzeba już było płacić. A od dziesięciu lat zakaz wjazdu do miasta mają przstarzałe ciężarówki i autobusy, nie spełniające norm zanieczyszczeń. Zakazy i oplaty nie dotyczą samochodów elektrycznych, hybrydowych, a także tych, które spełniają najwyższą normę Euro 5.
Nasi zachodni sąsiedzi walkę o czyste powietrze rozpoczęli od podstaw. Czyli od zaprzyjaźnienia się z odnawialnymi źródłami energii, ograniczając wydatnie spalanie węgla. Wiatraki stały się nieodłącznym elementem niemieckiego krajobrazu.
W 2007 r. Niemcy wprowadziły rozporządzenie, które ograniczyło ruch kopcących aut. W zależności od spełnianych norm samochody otrzymały czerwone, żółte i zielone naklejki. Dzis do centrów 48 niemieckich miast można wjeżdżać tylko z zieloną plakietką. Ci, którzy nie przestrzegają reguł, muszą liczyć się z karą 80 euro.
I to działa! W Berlinie już w pierwszym roku obowiązywania strefy koncentracja dwutlenku azotu spadła o 10 proc., przy czym pochodząca z silników Diesla - o jedną trzecią. Liczba dni, w których przekroczona jest unijna norma PM, czyli obecność w powietrzu pyłów zawieszonych, zmniejszyła się ze 100 do 24.
Z niemieckich wzorów postanowili skorzystać Czesi. Lada chwila w Pradze obowiązywać będą takie same zasady ruchu samochodowego. W całym kraju nie można już kupić przestarzałych kopciuchów, a za dwa lata właściciele domów z najbardziej brudzącymi i trującymi piecami będą zmuszeni do ich wymiany.
W Sztokholmie strefę ekologiczną wprowadzono w 1996 r., dotyczyła ona najpierw tylko samochodów ciężarowych. Dziś do centrum szwedzkiej stolicy wjadą tylko samochody spełniające najbardziej wyśrubowane normy. Emisja dwutlenku azotu zmniejszyła się o 20 proc., a pyłu zawieszonego o połowę.
W Paryżu walka ze smogiem odbywa się na zasadzie "od zrywu do zrywu". Kiedy powietrze niebezpiecznie gęstnieje, władze wprowadzają darmową komunikację miejską, znoszą opłaty za korzystanie z miejskich rowerów, czy za pierwszą godzinę wynajmu elektrycznych aut. Szacuje się, że 3 tys. wypożyczanych samochodów eliminuje 22,5 tys. samochodów, które już nie zanieczyszczają paryskich ulic. Francuscy urzędnicy zapowiedzieli też, że do 2025 r. cała miejska flota autobusowa zostanie wymieniona na elektryczną.
Jedynym polskim miastem, które zdecydowało się na walkę z zanieczyszczeniem, jest Kraków. Normy pyłu zawieszonego PM10 są przekroczone w tym mieście przez blisko 150 dni w roku. Na likwidację przestarzałych pieców i instalację ogrzewania gazowego, elektrycznego albo podłączenie się do sieci ciepłowniczej krakowianie dostali pięć lat.
W latach 2012 -13 miasto wydało ponad 17 mln zł, dzięki czemu zlikwidowano prawie 2 tys. palenisk węglowych i zainstalowano 132 odnawialne źródła energii. W 2014 r. Kraków przeznaczył na likwidację pieców 24 mln zł. To wciąż za mało, zwłaszcza, że wprowadzono też system dopłat do wymiany pieców dla najuboższych mieszkańców.

Niestety, nie wszyscy w Polsce mają taką świadomość ekologiczną, jaka jest pod Wawelem. Władze miast najczęściej nawet nie wiedzą o tym, że jest problem – na palcach można policzyć gminy, które przeprowadziły spis palenisk węglowych na jej terenie. A są nawet takie miejsca, gdzie gminne władze żądają likwidacji stacji pomiarowych, które psują wizerunek miejscowoći, a co za tym idzie – niszczą turystyczny lub uzdrowiskowy (!) biznes...







# #
copyright © WMAE
All rigths reserved

Projekt i realizacja  Artneo
Odwiedziny w tym miesiącu: 17447
Odwiedziny ogółem: 1463409