Mapa strony
Ciekawe linki
Akutalności
Małe elektrownie wodne zarabiają najmniej od lat 90.
2013-03-05 10:11:25

Właściciele najmniejszych hydroelektrowni przekonują, że ich instalacje otrzymywały wsparcie przed wejściem w życie systemu zielonych certyfikatów i będą potrzebował pomocy także po przyjęciu ustawy o OZE.

– To nieprawda, że energetyka wodna otrzymała dodatkowe wsparcie po wejściu w życie systemu zielonych certyfikatów. Małe elektrownie wodne były wspierane także przed 2005 rokiem – mówi w rozmowie z CIRE Andrzej Grześ, prezes Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych (TRMEW).

Szef TRMEW zwraca uwagę, że główny argument za odebraniem wsparcia energetyce wodnej - co przewiduje projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii - jest nieprawdziwy. Ministerstwo Gospodarki do niedawna opowiadało się za odebraniem prawa do zielonych certyfikatów wszystkim tym hydroelektrowniom, które powstały przynajmniej 15 lat temu tłumacząc m.in., że w chwili ich powstawania nie istniał system zielonych certyfikatów, więc inwestycje były komercyjne opłacalne, a system wsparcia powiększał jedynie ich zyski. Andrzej Grześ tłumaczy, że przed 1 października 2005 roku, kiedy system zielonych certyfikatów zaczął obowiązywać, małe elektrownie wodne także otrzymywały pomoc, jednak nie w postaci certyfikatów, a gwarantowanych taryf sprzedaży energii, znacznie wyższych, od rynkowych. W latach 1998-2005 było to średnio 373 zł/MWh (w cenach stałych z 2013 roku). Natomiast obecne, przy ostatnich notowaniach certyfikatów, jest to 300-355 zł/MWh. Natomiast bez pomocy w ramach systemu, jak planowało to ministerstwo, przychody hydroelektrowni spadłyby do 198,90 zł/MWh. Zdaniem TRMEW to za mało, aby mogły działać nawet zamortyzowane już instalacje.

Po co zatem wspierać elektrownie, które są stale nierentowne?

– Energia produkowana przez małe elektrownie wodne (MEW) jest w większości przypadków oddawana do sieci na niskim napięciu. Nie ma zatem konieczności rozbudowy kosztownej infrastruktury przesyłowej, a energia konsumowana jest lokalnie, poprawiając jednocześnie parametry sieci. Ponadto źródła te są bardzo stabilne i łatwe do grafikowania – tłumaczy Andrzej Grześ.

Jak dodaje, likwidacja ok. 450-480 MEW oznaczałaby uszczuplenie przychodów budżetu państwa w wysokości ok. 260 mln zł rocznie. Grześ przekonuje ponadto, że tego typu instalacje powinny być utrzymywane także względów retencyjnych.

Prawdopodobnie resort gospodarki częściowo przychylił się już do argumentów branży. Podczas lutowego wystąpienia w Sejmie wiceminister Jerzy Pietrewicz mówił bowiem o likwidacji wsparcia tylko dla hydroelektrowni powyżej 0,3 MW.

Można się spodziewać, że kolejna wymiana argumentów na linii branża-ministerstwo dotyczyć będzie tej właśnie wartości. 

 

Źródło: www.cire.pl
Foto: google.com

 


 







# #
copyright © WMAE
All rigths reserved

Projekt i realizacja  Artneo
Odwiedziny w tym miesiącu: 12804
Odwiedziny ogółem: 1581505